Superwizja jako przestrzeń do refleksji

Artykuł zamieszczony na stronie internetowej: Rada Superwizorów Psychoterapii Uzależnień w Krakowie.

Przestrzeń i jej rama.

Przestrzeń to pojęcie kluczowe, używane praktycznie w każdej dziedzinie myśli ludzkiej: matematyce, filozofii, geografii, fizyce, kosmologii, antropologii itd. Ogólnie można powiedzieć, że przestrzeń to też ramy, w których można określać odległości między obiektami lub punktami i ich związki, zależności jak i wszelkie zjawiska, jakie mogą w niej zachodzić. Z perspektywy psychoterapii można powiedzieć, że przestrzeń z jej granicami to też subiektywne doświadczenie, które może budzić różne uczucia w skrajnych przypadkach może wyzwalać potężne lęki, gdy w przeżyciu jest brak poczucia ramy (agorafobia) lub gdy rama odczuwana jest, jako napierająca (klaustrofobia).

Dla mnie osobiście przestrzeń to wieloletnie doświadczanie kontaktu z morzem i sięgania wzrokiem ku dali z rozciągłą granicą horyzontu. To też uczucie powiewu powietrza jak i świadomości morskiej głębi i jej życia. Myślę o tej przestrzeni, jak o ogromnym żywym areale – oświetlonym za dnia słońcem, ze zmieniającym się rysunkiem chmur i statkami w oddali, gdy nocą staje się ona nieodgadnioną, tajemniczą głębią rozgwieżdżonego nieba i szumu ciemnej toni. Naturą morza są fale, wysłannicy morskiej głębi. Fale malują linię brzegu, co rusz od nowa a podczas sztormu, wraz z wiatrem, groźnie wdzierają się i szarpią jakby bezradną ziemię. Po sztormie plaża zapełnia się muszlami, wygładzonymi szkiełkami, gałęziami a także drogocennymi bursztynami a czasem przedmiotami z przeszłości. Patrząc na morze jako psychoterapeutka, zdałam sobie sprawę, że to doświadczenie, to nienarzucająca się przestrzeń, przy której czasem, jak z falą morską przychodzą ciekawe refleksje, rozwijające myśli, jak i odpowiedzi na trudne pytania. Przestrzeni, przy której też można odpocząć, „złapać oddech”, czasem nabrać dystansu, albo tylko być. Dlatego po wielokroć wybierałam się nad morze, niezależnie od pogody. Z tego powodu myślenie o przestrzeni i jej ramie, stanowi dla mnie wartość i jej chciałbym się przyjrzeć w kontekście superwizji i tworzenia warunków sprzyjających refleksji.

Przestrzeń psychoterapii i jej rama.

Od wielu lat pojęcie przestrzeni funkcjonuje w psychoterapii wielu modalności i wiąże się z nieocenioną wartością w pracy z pacjentami. Patrząc od strony pacjenta, każda sesja może stawać się polem do zastanawiania się nad złożonością swoich spraw, ale i doświadczania relacji z terapeutą. W stworzonym przez terapeutę środowisku, pacjent może budować swoje wewnętrzne miejsce do myślenia, uczyć się nabywania dystansu np. od gwałtownych impulsów prowadzących do odreagowujących działań, ale przede wszystkim budować więź z terapeutą, dzięki której stwarza się szansa na przybliżanie się i dotykanie głębi problematyki, z jaką się zgłosił. Czas rozpoczęcia i zakończenia sesji może stanowić symboliczne bezpieczne burty na często nieprzewidywanym żywiole relacji. Ramy, dzięki którym przestrzeń refleksji terapeutycznej staje się wyraźna.

Problemy przynoszone przez pacjentów najczęściej związane są z relacjami w szerokim rozumieniu i dotyczą związku z bliskimi, ale i substancjami lub zachowaniami. Korzenie tych problemów, dotyczą najczęściej problematyki wczesnych relacji, w powiązaniu z wewnętrznym wyposażeniem a ich ślady znajdują się w polu intrapsychicznym pacjenta, które w relacji terapeutycznej pacjent przenosi „do” i najczęściej „na terapeutę”, odsłaniając i odtwarzając tym samym swoją najgłębszą problematykę. Można określić ten aspekt pracy, jako terytorium archeologii klinicznej – czyli gdy przeszłość jest aktualizowana w teraźniejszości. (P.Casement) Jest to ogromne pole do zmagań dla terapeuty, który na świadomym, ale i nieświadomym poziomie, podczas sesji, doświadcza złożoności interakcji z pacjentem. Ważnym zatem aspektem jest branie pod zastanowienie – czym jest rama przestrzeni pomiędzy terapeutą a pacjentem? Czy jest przestrzenią współpracy i eksplorowania nieznanych akwenów, dzielenia się, rozważania czy polem nadużyć, lęków, ataków, abordażu, walki i niestrudzonego oporu czy martwoty? Jak jest odczuwana relacja – jako bliska czy zdystansowana? Jak jest traktowana rama – jako bezpieczna czy opresyjna granica? Myśląc w ten sposób, napotykamy żywe i zaskakujące życie psychiczne zawarte w przestrzeni Inter- i intra-psychicznej pacjenta jak i terapeuty, czyli fantazje, projekcje, popędy, przymus powtarzania, wyparcie, przesunięcie, zagęszczenie, rozszczepienie, introjekcje, narcystyczne zranienia, traumy, regresje, koluzje oraz sprawiająca wiele kłopotów identyfikacja projekcyjna oraz wiele innych.

Psychoterapia, jako leczący proces oparta jest na więzi terapeuty z pacjentem i jest subiektywnym procesem i oznacza, że terapeuta „…w swojej pracy konfrontuje się nie tylko ze zregresowaną psychiką pacjenta i siłą jego popędów, ale również z własnymi obronami przed kontaktem z taką częścią własnego aparatu psychicznego. Kiedy przyjmujemy takie rozumienie, proces terapeutyczny oznacza nie tylko proces leczenia chorego, który odbywa się m.in. poprzez uzyskanie wglądu, ale jest także możliwością poznania samego siebie, który dokonuje się u terapeuty. Tak pojmowany proces psychoterapii staje się specyficznym i obciążającym doświadczeniem, w którym uwaga terapeuty nieustannie balansuje pomiędzy zajmowaniem się pacjentem, analizą jego komunikatów werbalnych i niewerbalnych a analizą siebie, swoich myśli i emocji.”(P.Miszewski 2015r.). Ten aspekt pokazuje, że przestrzeń do reflektowania wymaga jeszcze większej pojemności. Dlatego tak ważny jest namysł nad tą przestrzenią wraz z jej ramą, aby stawała się miejscem bezpiecznej i pogłębionej refleksji.

Przestrzeń superwizji i jej rama.

Obszar psychoterapii jawi się więc, jako skomplikowany i kręty proces leczenia, najczęściej tworzący w swym przebiegu zakręty, pętle, wiry i impasy. W tym ujęciu, superwizja obok psychoterapii własnej, to niezbędne i konieczne zakotwiczenie dla terapeutów. Superwizja obok wsparcia bardzo często pomaga wydobywać się np. z wartkiego obszaru nieświadomej koluzji, czyli głębokiej identyfikacji terapeuty z subiektywnym doświadczeniem pacjenta czy grząskich identyfikacji projekcyjnych, gdy pacjent wywiera nieświadomy wpływ, aby terapeuta identyfikował się z jego niechcianym aspektem. (M.Klain 1946) Zjawiska te, wraz ze zrozumieniem ich funkcji, możliwe są do badania, gdy nie brakuje przestrzeni do reflektowania. Zatem jednym z celów superwizji może być nauka i pomoc w myśleniu, tworzeniu i budowie wewnętrznego, jakby mostka kapitańskiego superwizanta, do poruszania się pomiędzy tym, co wnosi pacjent i tym, co ujawnia się po stronie terapeuty. Pola-mostka, w którym można utrzymywać ożywczą łączność ze swoją wiedzą i doświadczeniem. Trzymać w niej narzędzia pozwalające określać swoją pozycję terapeutyczną niejednokrotnie utraconą w wyniku działania wielu wyżej opisanych nieświadomych procesów, które też mogą dodać potrzebny dystans lub zbliżyć do prób rozumienia tego dynamicznego procesu, myślenia o nim, i nadawania przekształcającego i leczącego znaczenia.

Superwizja, pomaga przede wszystkim badać przestrzeń terapeutyczną z jej zawartością – ale i bada, czym jest i co się pojawia w przestrzeni superwizyjnej między superwizorem a superwizantem, bowiem do niej często przenoszone są problemy z relacji terapeutycznej superwizanta z pacjentem.

„W trakcie procesu superwizji dochodzi do wzajemnego przeplatania się relacji superwizyjnej z psychoterapeutyczną. Oznacza to, że emocje przeżywane przez superwizora – włączając w to jego prywatne, „subiektywne” fantazje oraz osobiste odczucia wobec superwizanta – często pozwalają sprecyzować charakter nieświadomego procesu, cechującego relację superwizanta z jego pacjentem. Można powiedzieć, że zarówno uświadomione, jak również nieświadome procesy działające pomiędzy pacjentem a jego terapeutą często znajdują odzwierciedlenie w świadomej i nieświadomej relacji pomiędzy terapeutą a jego superwizorem (Ogden, 2010) Zgodnie z powyższym, nieświadomy poziom relacji psychoterapeutycznej wkracza do relacji superwizyjnej, nie tylko pod postacią wypowiedzi superwizanta na temat jego pracy z pacjentem, ale może przede wszystkim poziom ten ożywa i staje się widoczny w charakterze relacji superwizyjnej. Ujmując to innymi słowy, można powiedzieć, że charakter relacji superwizyjnej, stosunek do superwizora pokazuje istotę nieświadomego stosunku pacjenta do terapeuty (Ogden, 2010).” (P.Miszewski 2015r.) Jak widać przestrzeń staje się niezbędnym warunkiem, aby móc myśleć o tak złożonym zjawisku jak proces równoległy w superwizji.

Warunki tworzenia ram pola do refleksji w superwizji.

Biorąc to wszystko pod uwagę rodzi się pytanie o warunki brzegowe, aby przestrzeń w superwizji mogła stawać się polem do badania i refleksji. To, co do tej pory opisałam wskazuje na to, że warunkiem koniecznym, aby superwizant miał możliwość pogłębionej refleksji nad złożonością zjawisk w procesie psychoterapeutycznym jest jak wspomniałam wcześniej terapia własna jak i oparcie w teorii, (Aleksandrowicz, P.Miszewski, H.Rosenfeld i wielu innych), aby superwizor z superwizantem mogli poruszać się ze zrozumieniem w morzu wcześniej opisanych zjawisk i pojęć. Również, aby było dla superwizanta jasne, że gdy nie poradzi sobie z jakimś aspektem w relacji z pacjentem, mógł przyjąć informacje od superwizora, że potrzebuje w tym obszarze więcej terapii własnej, bo superwizja nie może przerodzić się w psychoterapię.

Bardzo inspirującym dla mnie pojęciem jest – sprzyjające środowisko, które może obrazować taką sprzyjającą rozwojowi przestrzeń. To pojęcie wprowadził do psychoterapii D.W. Winnicot w 1958r. poprzez zwrócenie uwagi na role i zadania opieki macierzyńskiej, wskazując na zapewnianiu przez matkę niemowlęciu ciągłości istnienia poprzez bycie jego zastępczym „self”. Matka „trzyma dziecko” w stworzonym przez nią środowisku. Winnicot nadaje takiej matce nazwę „matka-otoczenie”. W takiej przestrzeni między matką a dzieckiem zachodzi nieustający dialog, w którym to matka staje się pierwszym obiektem rozumiejącym i przekształcającym a ślady tej relacji odnajdujemy u osób dorosłych. Winnicot zwrócił uwagę na aktywny czynnik – „trzymającego środowiska-matki” – ta aktywność jest czynnikiem sprzyjającym rozwojowi i dojrzewaniu, Zatem, ramy środowiska superwizyjnego, w ten też sposób rozumianego, mogą podtrzymywać rozwój superwizanta i utrzymywać ciągłość jego istnienia, jako terapeuty, poprzez relacje z superwizorem jak i ożywianie teorii w toczącym się dialogu z superwizorem, który z dystansu swojej rodzicielskiej pozycji może przekształcać wnoszone z relacji superwizanta z pacjentem treści. Co więcej, warsztat pracy terapeutycznej zakłada właśnie, aby terapeuta nie pracował w wyizolowanej przestrzeni swojego gabinetu, ale wchodził w relacje z wieloma superwizorami podczas swojego życia zawodowego. Są to relacje „skośne”, czyli właśnie zakładające w swym założeniu powiększenie przestrzeni do myślenia z płaskiej na przestrzenną. Czyli aby superwizant posiadał taką przestrzeń w jakimś sensie poza sobą, która mogłaby zawrzeć w sobie to, co trudne i niezrozumiałe w procesie terapeutycznym i przy pomocy sprzyjającego środowiska superwizora móc przybliżać rozumienie tych treści i wspomagać dojrzewanie procesu refleksyjności.

Chciałabym się zatrzymać jeszcze przy pojęciu zawierania/pomieszczania/kontenerowania – używanych zamiennie. Koncepcji, którą wprowadził w obszar wiedzy psychoterapeutycznej W.R.Bion (1897-1981) a która też wyjaśnia i pomaga w technice terapeutycznej. Bion zwraca uwagę na używaniu przez terapeutę własnych uczuć. „Terapeuta słucha obserwuje i odczuwa to, co przekazuje pacjent. Bacznie się przygląda własnym reakcjom na pacjenta, starając się zrozumieć, jaki skutek wywarło na nim jego zachowanie i rozumie on je, jako przekaz płynący od pacjenta (kiedy jest świadomy swoich własnych reakcji)” (R.Reisenberg- Malcolm,1985). Rolą terapeuty jest przetworzenie tego przekazu w sobie i podanie pacjentowi w takiej formie, która jest dla niego do przyjęcia. Zatem kontenerowanie to aktywny proces przyjmowania, „…emocjonalnego odczuwania i przekształcania własnych reakcji w jego rozumienie”.(R.Reisenberg-Malcolm,1985). To receptywność kontenera buduje klimat refleksyjności i zachęca do ruchu poprzez nowe myśli, refleksje, skojarzenia, zamyślenia nazwana przez W.R. Biona – REVERIE. A ruch jak wiemy może odbywać się właśnie w przestrzeni – stąd też jej nieoceniona wartość.

W tym rozumieniu superwizja staje się ramą bezpiecznego portu, do którego superwizant przybywa, aby w bezpiecznych warunkach móc odpocząć od nieprzewidywalności relacji z pacjentem, rozładować kontenery, zaopatrzyć się w nowe mapy rozumienia, paliwo do dalszej podróży jak i wiele innych rzeczy. Tak zaprowiantowany superwizant może wychodzić do relacji z pacjentem i płynąć z nim w nieznane rejony jego świata.

Wnioski końcowe.

Proces superwizyjny, jak starałam się opisać, to bardzo złożony proces, który często naraża superwizora na nieustające tolerowanie fal niepewności, niezrozumienia, niejasności, nieprzewidywalności, w których to właśnie zawiera się możliwość pojawienia się nowego prądu, perspektywy, czy nowego kierunku. Zatem superwizja dla superwizanta jest kontenerem z funkcją kontenerowania – jest to nieoceniona pomoc w rozwoju i dojrzewaniu.

„Superwizja stwarza terapeucie przestrzeń do refleksji. Dzięki temu może on we wspierającej atmosferze przyglądać się swojej pracy oraz własnym reakcjom, zastanawiać się nad nimi i szukać dróg, jakimi podąży wspólnie z klientem” Natomiast, gdy utknie na mieliźnie, to „…może poddać dialog terapeutyczny analizie odsłaniającej trudne punkty interakcji.” (Evans Kenneth, Gilbert Maria 2004)

Superwizja to też areał, na którym spotyka się wiedza teoretyczna, która ożywa w zetknięciu z żywą tkanką relacji terapeutycznej i superwizyjnej. Superwizja to też rama i nauka jej trzymania, aby było się czego uchwycić, gdy zacznie się tonąć np.pod balastem masywnych projekcji pacjentów. Dla superwizora zaś, ta wymiana z superwizantem to również możliwość rozwoju osobistego jak i zawodowego – poprzez poszukiwanie w sobie zasobów rodzicielskich, dzięki którym można się dzielić i wyposażać następne pokolenia terapeutów.

Bibliografia

  1. J.Aleksandrowicz, „Superwizja w kształceniu psychoterapeutów” Psychoterapia nr.3. Kraków 2010r.
  2. Evans Kenneth, Gilbert Maria: „Superwizja w psychoterapii” 2004 GWP
  3. D.W. Winnicot: „Procesy dojrzewania i sprzyjające środowisko” 2018 Imago 4. Herbert Rosenfeld: „Impas i interpretacja”: 2012 Imago
  4. Christopher Bollas: rozdz.1 „Shadow of the object” tłum. M.Lipińska
  5. P.Miszewski: „Znaczenie superwizji w procesie psychoterapii” PTPPd, 11 grudnia 2015 7.P.Casement’ „Learning from the Patient” – rozdz.„Próbna identyfikacja i technika” tłum.
    J.Niedźwiedzki
    8 R. Reinsenberg-Malcolm: „Interpretacja-przeszłość w teraźniejszości”, Psychoanalysis In Europe” tłum. B.Kubiak