RÓŻNE FILOZOFIE PSYCHOTERAPII UZALEŻNIEŃ

W dzisiejszym artykule – zamiast stricte o uzależnieniu i pochodnych problemach – będę pisać o filozofiach pomagania osobom dotkniętym nałogiem; o filozofiach będących od wielu lat ze sobą w konflikcie, często wzajemnie się wykluczających, dzielących środowiska psychoterapeutyczne w kraju i za granicą, ale zarazem będących swoim wzajemnym dopełnieniem, alternatywą i drugą stroną tego samego medalu.

Pierwszą, najstarszą i najbardziej popularną, jeśli chodzi o myślenie o leczeniu uzależnienia, jest filozofia drug free, opierająca swoje założenia o ideę abstynencji. To podejście główny nacisk kładzie na ukazanie pacjentowi rezygnacji z zażywania substancji psychoaktywnych jako jednej z istotnych wartości w jego życiu. Abstynencja staje się tu zarówno celem, jak i środkiem do celu, czyli jej wypracowanie pozwala osobie uzależnionej zobaczyć swoje życie na trzeźwo, przyjrzeć się konsekwencjom swojego picia/brania, relacjom z bliskimi ludźmi, potrzebom, swoim zasobom i trudnościom i na podstawie tych wszystkich zmiennych podjąć decyzję dotyczącą swojego dalszego leczenia oraz rozwoju. Osoby wyznające taką filozofię uważają, że jedynym sposobem poradzenia sobie z nałogiem jest całkowite wyzbycie się potrzeby używania substancji poprzez – ujmując rzecz w dużym skrócie – odpowiedzenie sobie na pytanie, po co mi nałóg, do czego potrzebne mi są narkotyki czy alkohol i nauka realizacji tych potrzeb w sposób konstruktywny bez używania do tego substancji psychoaktywnych. Takie podejście zakłada również, że uzależnionym jest się już do końca życia i każdy powrót do używania danej substancji jest wielkim zagrożeniem dla dalszej trzeźwości. Abstynencja ukazywana jest jako źródło wolności i samorozwoju, natomiast używanie środków psychoaktywnych jako objaw choroby i manipulowania swoim życiem emocjonalnym.

Trochę inaczej na tę kwestię patrzą osoby, którym bliższa jest filozofia harm reduction, czyli redukcji szkód. Podstawowymi założeniami tego sposobu myślenia o osobach uzależnionych są wolność jednostki, „brak monopolu na prawdę” (nie tylko abstynencja jest celem i środkiem) i poprawa jakości życia – choćby w najskromniejszym jego przejawie. Redukcja szkód także na pojęcie wolności patrzy pod innym kątem niż filozofia drug free. Ta pierwsza – choć wielu pewnie wyda się to kontrowersyjne – bierze pod uwagę to, że jest grupa ludzi, którym odpowiada używanie narkotyków czy picie alkoholu i będą to robić, mimo możliwości podjęcia leczenia. W związku z tym redukcja szkód polega na takiej pracy z nimi, by to zażywanie było jak najbardziej bezpieczne dla nich i dla ich otoczenia (czyli by przynosiło najmniejsze szkody pod względem społecznym, zdrowotnym, finansowym itp.). Przykładami programów redukcji szkód są m.in.:

  • pogramy wymiany igieł i strzykawek dla osób czynnie zażywających heroinę dożylnie (czysty „sprzęt” do iniekcji zmniejsza ryzyko zakażenia się wirusem HIV i HCV),
  • holenderskie programy partyworkerskie, które działają podczas dużych imprez muzycznych lub w klubach, gdzie osoby zażywające narkotyki mogą u pracowników programu, posiadających specjalne odczynniki, sprawdzić czy substancja, którą chcą przyjąć jest „bezpieczna” tzn. czy nie zawiera jakiś toksycznych domieszek, mogących wywołać nagły zgon
  • programy substytucyjne, polegające na podawaniu osobom uzależnionym od opiatów substancji podobnych w działaniu – np. metadonu czy buprenorfiny, lecz nie dających efektu euforyzującego, dzięki czemu taka osoba może skoncentrować się na wielu konstruktywnych zadaniach (pracy, rodzinie, dbaniu o swoje zdrowie), a nie na poszukiwaniu i zażywaniu narkotyku, jak to się działo do tej pory. Substytut jest podawany, gdyż  często pacjent nie jest w stanie sam odstawić opiatów, zaś substytut ma mu w tym pomóc. Obywa się to w specjalnie do tego wyznaczonych miejscach przez wykwalifikowany personel po uprzednim zaklasyfikowaniu pacjenta do programu (pacjent musi spełniać odpowiednie kryteria, by dostać metadon). A co najważniejsze założeniem substytucji jest to, aby pacjent zmniejszał dawki przyjmowanego substytutu aż do całkowitego wyzerowania,. 

Podejściem, które leży gdzieś pomiędzy drug free i redukcją szkód jest praca psychoterapeutyczna z osobami, będącymi na skraju uzależnienia tzn. jeszcze nie są w nałogu, ale są na dobrej drodze, by w nim być. Często takie osoby nie chcą całkowicie rezygnować z używania substancji. Chcą ją ograniczyć w swoim życiu, poprawić upośledzoną kontrolę, by zmniejszyć negatywne konsekwencje, które pojawiły się w wyniku szkodliwego picia przez nich alkoholu czy np. palenia marihuany. 

Jako podsumowanie nasuwa mi się jeden wniosek: jeżeli ktoś ma ochotę i potrzebę, aby zmienić swoje życie i przyjrzeć się swojemu używaniu różnych substancji, to na pewno znajdzie metodę, za pomocą której uda mu się to zrobić.