Kiedy zaczyna się pracoholizm? Czy jestem pracoholikiem?

Jest na świecie jedno uzależnienie, które wielu ludziom absolutnie nie kojarzy się z czymś negatywnym, jakąkolwiek patologią, łzami czy cierpieniem. Mało tego – często jest ono podziwiane, aprobowane, a nawet społecznie pożądane. Zazwyczaj też w swoich początkowych fazach przynosi znaczne wymierne korzyści zarówno danej osobie popadającej w nałóg, jak i jej bliskim. Pewnie zastanawiają się Państwo, czy to w ogóle jest możliwe, że uzależnienie jako choroba może spełniać powyższe kryteria. A jednak! Takim uzależnieniem jest pracoholizm.

Pierwszy raz tego terminu w fachowej literaturze użyto w 1968 roku, a charakterystykę objawów oparto o opis symptomów alkoholizmu. Tak też powstał profil osoby uzależnionej od pracy, który musi spełniać następujące kryteria:

  • osoba uzależniona od pracy odczuwa silne pragnienie lub wewnętrzny przymus wykonywania pracy (szczególnie w weekendy lub na urlopie, odczuwa napięcie, rozmyśla o pracy itp.)
  • ma trudności z kontrolowaniem zachowań związanych z wykonywaniem pracy, jej rozpoczęciem i zakończeniem (np. mimo wcześniejszych ustaleń czy obietnic wydłuża czas pracy, pracuje w czasie wolnym bez adekwatnych przesłanek)
  • pojawiają się fizjologiczne objawy stanu zaprzestania lub zmniejszenia pracy czyli objawy odstawienne (np. lęk, obniżony nastrój, rozdrażnienie, zaburzenia snu, dolegliwości bólowe różnego rodzaju)
  • następuje wzrost tolerancji tzn. zmniejsza się satysfakcja z pracy przy jednoczesnym zwiększającym się zaangażowaniu w nią
  • osoba uzależniona zaniedbuje inne aktywności, relacje z bliskimi czy dotychczasowe zainteresowania na korzyść pracy, które dotychczas sprawiały jej przyjemność
  • mimo wyraźnych negatywnych skutków nadmiernego angażowania się w pracę osoba uzależniona nie zmienia swoich zachowań.

Pracoholizm jest zaliczany do grupy uzależnień behawioralnych – tak jak hazard, uzależnienie od komputera i internetu, czy seksoholizm. Polega to na pozostawaniu w chorobowej zależności od danego zachowania, a nie – jak w przypadku alkoholu i narkomani – od substancji chemicznej. Uwagę świata naukowego przyciągnęło zjawisko, które w ostatnich latach  – głównie w Japonii – zaczęło zbierać śmiertelne żniwo. Nazwano je karoshi, a polega ono na nagłej śmierci z przepracowania. W Japonii w ten sposób umiera 10 tysięcy osób rocznie. Natomiast badania pokazują, że 5% ludzkiej populacji (czyli co 20 mieszkaniec naszej planety) jest uzależniony od pracy. Wnioski nasuwają się same: wielu z nas pracuje za dużo, a praca przestaje być środkiem do samorealizacji, spełniania marzeń, utrzymania rodziny czy awansu społecznego, ale staje się dla wielu celem samym w sobie, jedyną życiową aktywnością, całym światem, a niedługo potem przerażającym i samotnym więzieniem.

Wraz z pogłębiającym się uzależnieniem zaczynają się pojawiać szkody zdrowotne spowodowane ciągłym stresem, napięciem i często rywalizacją. Pracoholizmowi towarzyszą zazwyczaj choroby układu krążenia, wrzody żołądka, zaburzenia snu, depresja, migreny, a także inne uzależnienia np. od leków czy alkoholu (osoby uzależnione od pracy lub zagrożone tym nałogiem często sięgają po substancje psychoaktywne, by zmniejszyć w sobie napięcie, w którym wciąż żyją). Koszty tej sytuacji – jak każdego nałogu – nie ponosi jedynie sama osoba uzależniona, ale również jej rodzina. Gdy równowaga pomiędzy pracą a czasem wolnym zaczyna być zachwiana, gdy osoba w nałogu coraz częściej jako priorytet w swoim życiu stawia pracę, relacje z bliskimi zaczynają się chwiać. Dochodzi do kłótni z partnerem, który coraz mocniej domaga się czasu dla siebie i dzieci. Pojawiają się groźby separacji czy rozwodu. W domu panuje napięta atmosfera, a z czasem pozostali członkowie rodziny przestają walczyć, oddalają się od osoby uzależnionej, mają już swoje własne sprawy. Zaczynają tworzyć swój własny odrębny świat – bez pracoholika. Ale nikomu nie przychodzi to łatwo. Bliskim osoby uzależnionej od pracy często towarzyszy poczucie osamotnienia, porzucenia, bycia nieważnym, złości, żalu, rezygnacji i poczucia niezrozumienia.

I choć większości ludzi pracujący na kilku etatach, mocno zaangażowany w swoją firmę człowiek, który od 5 lat nie był na urlopie, nie kojarzy się z jakąkolwiek patologią, to jednak może warto uważniej przyglądać się zachowaniom swoim i bliskich nam osób i czasem zastanowić się, czy ja naprawdę muszę tak pracować, bo mam kredyt do spłacenia, czy może MUSZĘ, bo nie wyobrażam sobie/nie mam innego życia.

Pomocy osobom uzależnionym behawioralnie udziela Poradnia Leczenia Uzależnień w Gdyni przy ul. Chrzanowskiego 3/5 tel. 58 620 88 88. Świadczenia są realizowane na mocy kontraktu z NFZ.